piątek, 7 marca 2014

2.Nieoczekiwane spotkania

Po godzinie Miyavi odprowadził mnie do kamienicy i pożegnaliśmy się. Weszłam do mieszkania i wzięłam ciepły prysznic. Było już około 1 w nocy więc położyłam się spać ale nie mogłam zasnąć. Zaczęłam rozmyślać nad dzisiejszym, późnym wieczorem i w końcu dotarło do mnie, że "Miyavi" to przecież nie jego imię, a pseudonim. Obiecałam sobie, że jutro sprawdzę dlaczego wydaje mi się tak bardzo znajomy. Przemyślałam to wszystko jeszcze raz. Nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam

    Obudziłam się o szóstej rano i za bardzo nie wiedziałam co się stało. Dopiero po chwili zorientowałam się że byłam na randce.
- Jezu dziewczyno z kim ty się szlajasz ?- usłyszałam z pokoju obok. " Ah... To Hanna" pomyślałam "znowu pewnie będzie się czepiać". Hanna była dorosłą kobietą o zielonych włosach (ci fryzjerzy) i czarnych oczach (w tłumie się nie zgubi...) która wynajmowała u mnie pokój (jeszcze tylko 2 dni). Zachowywała się trochę jak moja matka...
- Nawet nie wiem kim on by! -odkrzyknęłam.
Wstałam i poszłam do szafy aby coś na siebie założyć. Dzisiaj znów spotykałam się z Miyavim. Tyle że wciąż nie dawało mi spokoju kim on jest. Pseudonim Miyavi kojarzył mi się tylko z piosenkarzem. Ale żeby to był on ? Nie. Musi być inne wyjaśnienie. Choć to zakrywanie twarzy i to wszystko. Ale po co miałby to robić ? Przestałam rozważać i wyciągnęłam z szafy długą szarą bluzkę z krzyżem ,podarte jeansy , kamizelkę i żółte martensy. Przyjrzałam się sobie w lustrze i stwierdziłam że nie jest źle. Rozczesałam czarne fale i zrobiłam lekki makijaż wokoło zielonych oczu. Wsunęłam na nos okulary przeciwsłoneczne "muchy" a na rękę bransoletkę z kółek. Stwierdziłam że jestem gotowa.
 Wyszłam na zatoczoną ulicę, było naprawdę ciepło. Poszłam w kierunki centrum handlowego (w końcu trzeba sobie kupić jakieś nowe ciuchy). Sklep H&M był moim pierwszym celem. Znalazłam bardzo ładny czerwony T-shirt z nadrukiem czarnej róży oczywiście musiałam go mieć więc od razu poszłam do kasy. Gdy wychodziłam ze sklepu oglądając jeszcze raz mój nowy nabytek wpadłam na jakąś dziewczynę. Podniosłam się i pomogłam jej wstać, to była moja najlepsza przyjaciółka z gimnazjum.
-Co tu robisz Rose ?-spytałam
- Chodzę, zwiedzam itd. A ty ? Dawno się nie widziałyśmy Chiku
- Bywa... Zapraszam cię na kawę opowiemy sobie o wszystkim-powiedziałam rozpromieniona do rudowłosej dziewczyny której tak szczerze zawsze zazdrościłam wyglądu.
- Chętnie.. Ale ja i mój mąż jesteśmy tu tylko na chwilę.
-Masz męża ?- spytałam z niedowierzaniem
- Tak. Pamiętasz może Yunoko ?-spytała z lekkim zmieszaniem
- Tak . To ten co cię gnębił prawda ?
- Tak. On jest taki super no, no to pa pa skarbie- powiedziała i odeszła a ja poczułam sie naprawdę samotna. Powędrowałam do Housa. Trochę mnie to zdziwiło, że moja przyjaciółka wyszła za mąż się w tak młodym wieku. Ale to jest nieważne bo i tak jej zazdroszczę tego szczęścia. Może i mi w końcu uda się znaleźć tą właściwą miłość.Ale zapewne w najbliższym czasie się to nie uda. Musze przestać o tym na razie myśleć skarciłam się w duchu. Teraz są ważniejsze rzeczy czyli przemyśleć kim naprawdę jest Miyavi.
Po paru godzinach wyszłam z nowym nabytkiem : bluzką z różą , krótkimi spodenkami, glanami i torebką na złotym łańcuszku. Było około 14 więc czym prędzej popędziłam na autobus żeby dostać się do domu. Dotarłam na przystanek ale okazało się, że spóźniłam się o 5 minut, a na następny autobus musiałam czekać pół godziny. Więc postanowiłam pójść na następny przystanek autobusowy. Nagle zadzwonił do mnie zastrzeżony numer, nie odebrałam. Stwierdziłam że jak chce pogadać to niech nie dzwoni z zastrzeżonego. Rozbolała mnie głowa ale nie miałam zamiaru odwoływać spotkania z kimś kto... Podoba mi się. Nagle ktoś na mnie wpadł.
- Patrz jak leziesz ! Już drugi raz ktoś na mnie wpada tego dnia- wrzeszczałam podnosząc się z ziemi.
- Um... Przepraszam...- powiedział chłopak w kapeluszu który zasłaniał mu oczy. " To jakaś sekta. Jeden ma zasłonięte usta drugi oczy..." pomyślałam poirytowana. Przyjęłam rękę chłopaka który pomógł mi wstać.
- Jestem

czwartek, 6 marca 2014

1. "Miyavi"

Wyszłam z klubu bo bardzo źle się czułam, poszłam ulicą gdy nagle coś usłyszałam. Szmeranie. Dobiegało zza moich pleców przeraziłam się i zaczęłam biec co jest niełatwe w butach na obcasie i sukience która jest swoją drogą bardzo obcisła. "Super" pomyślałam "Matka mówiła żebym się nie szlajała na nocne imprezy to teraz mam". Biegłam chodnikiem, a ktoś mnie gonił, wątpiłam w to że uda mi się go zgubić. Nie zauważając, że jestem już przy swojej kamienicy minęłam ją. Wbiegłam na ulicę i prawie zostałam potrącona przez auto. Lecz ktoś mnie nagle odciągnął. Wyrwałam mu się i spojrzałam prosto w twarz a raczej w połowę twarzy bo nos i usta zasłaniała chusta.
- Co ty robisz debilu ?!-wrzasnęłam
Patrzył zdezorientowany na mnie ale po chwili odpowiedział :
- Umm... Ratuję cię przed rozjechaniem ? I nie drzyj się po mnie łaskawie.
Byłam zaskoczona. Udało mi się tylko wypowiedzieć ciche "Dziękuję i przepraszam". Dopiero teraz się uspokoiłam i zobaczyłam, że nie wiem gdzie jestem. Nigdy tu nie byłam, a nawet jeśli, to w tych ciemnościach nie potrafiłabym rozpoznać terenu.

-To ty mnie goniłeś?-spytałam po krótkiej chwili milczenia. 
-Nie. To nie ja a ktoś cie gonił?-spytał chłopak
-Tak. Ale nawet nie wiem kto. Wiesz może gdzie jesteśmy ?
- Na... Umm... Nie. Niestety nie wiem. 
- No pięknie. Zgubiłam się..-powiedziałam ze zgrozą w głosie.-Wiesz może gdzie jest jakaś kawiarnia albo coś ? I aha jestem Chikuma. A ty?
- Nazywam się Miyavi.
-Bardzo ładne masz imię ale odpowiesz mi na poprzednie pytanie?
-Oczywiście. Jakieś dwie ulice dalej jest bardzo przytulna kawiarenka, może byś poszła ze mną na herbatę?.... bo na kawę już za późno.
Chwilę się zastanawiałam. Ale się zgodziłam.
-Opowiesz mi dokładnie co się stało? - zapytał
- To proste szłam ulica z nocnego klubu a tu nagle słyszę kroki. No normalnie kroki. Nie śmiej się –powiedziałam słysząc cichy śmiech- To poważna sprawa. Zaczęłam biec i dotarłam tu. Proste.
-Rozumiem-powiedział. 
Weszliśmy do kawiarni Nox. Była koloru jasnego błękitu z dużymi oknami w kształcie kół. Z sufitu zwieszały się lampiony dając przytulne światło. Na środku Sali stał bar z różnymi kwiatami. Miejsce było romantyczne. Usiedliśmy w kącie a po chwili podeszła kelnerka z kartami menu.
-Biorą nas za parę- mruknęłam gdy kelnerka powiedziała :
-Czego sobie państwo życzą -mówiąc, podaje nam karty menu.
-Prosimy dwie herbaty - odpowiedział Miyavi - i... dwa kawałki ciasta czekoladowego.
Kelnerka odeszła z naszym zamówieniem.
-Czemu zadecydowałeś za mnie? - spytałam.
Chwilę się zastanowił po czym odpowiedział:

- Tak pomyślałem że lubisz czekoladę. Ale to zły wybór ?
 - Szczerze ? Kocham ciasto czekoladowe. 
 Rozmawialiśmy dalej popijając napój i jedząc ciasto. Bardzo przyjemnie mi się z nim rozmawiało. Czułam że mogę powiedzieć mu o wszystkim jakbym znała go od zawsze. Pomyślałam że zaraz to wszystko się skończy.
***
Okk. To nazywamy się Dominika i Natalia a to nasz 1 rozdział na blogu miłego czytania :)