Obudziłam się o szóstej rano i za bardzo nie wiedziałam co się stało. Dopiero po chwili zorientowałam się że byłam na randce.
- Jezu dziewczyno z kim ty się szlajasz ?- usłyszałam z pokoju obok. " Ah... To Hanna" pomyślałam "znowu pewnie będzie się czepiać". Hanna była dorosłą kobietą o zielonych włosach (ci fryzjerzy) i czarnych oczach (w tłumie się nie zgubi...) która wynajmowała u mnie pokój (jeszcze tylko 2 dni). Zachowywała się trochę jak moja matka...
- Nawet nie wiem kim on by! -odkrzyknęłam.
Wstałam i poszłam do szafy aby coś na siebie założyć. Dzisiaj znów spotykałam się z Miyavim. Tyle że wciąż nie dawało mi spokoju kim on jest. Pseudonim Miyavi kojarzył mi się tylko z piosenkarzem. Ale żeby to był on ? Nie. Musi być inne wyjaśnienie. Choć to zakrywanie twarzy i to wszystko. Ale po co miałby to robić ? Przestałam rozważać i wyciągnęłam z szafy długą szarą bluzkę z krzyżem ,podarte jeansy , kamizelkę i żółte martensy. Przyjrzałam się sobie w lustrze i stwierdziłam że nie jest źle. Rozczesałam czarne fale i zrobiłam lekki makijaż wokoło zielonych oczu. Wsunęłam na nos okulary przeciwsłoneczne "muchy" a na rękę bransoletkę z kółek. Stwierdziłam że jestem gotowa.
Wyszłam na zatoczoną ulicę, było naprawdę ciepło. Poszłam w kierunki centrum handlowego (w końcu trzeba sobie kupić jakieś nowe ciuchy). Sklep H&M był moim pierwszym celem. Znalazłam bardzo ładny czerwony T-shirt z nadrukiem czarnej róży oczywiście musiałam go mieć więc od razu poszłam do kasy. Gdy wychodziłam ze sklepu oglądając jeszcze raz mój nowy nabytek wpadłam na jakąś dziewczynę. Podniosłam się i pomogłam jej wstać, to była moja najlepsza przyjaciółka z gimnazjum.
-Co tu robisz Rose ?-spytałam
- Chodzę, zwiedzam itd. A ty ? Dawno się nie widziałyśmy Chiku
- Bywa... Zapraszam cię na kawę opowiemy sobie o wszystkim-powiedziałam rozpromieniona do rudowłosej dziewczyny której tak szczerze zawsze zazdrościłam wyglądu.
- Chętnie.. Ale ja i mój mąż jesteśmy tu tylko na chwilę.
-Masz męża ?- spytałam z niedowierzaniem
- Tak. Pamiętasz może Yunoko ?-spytała z lekkim zmieszaniem
- Tak . To ten co cię gnębił prawda ?
- Tak. On jest taki super no, no to pa pa skarbie- powiedziała i odeszła a ja poczułam sie naprawdę samotna. Powędrowałam do Housa. Trochę mnie to zdziwiło, że moja przyjaciółka wyszła za mąż się w tak młodym wieku. Ale to jest nieważne bo i tak jej zazdroszczę tego szczęścia. Może i mi w końcu uda się znaleźć tą właściwą miłość.Ale zapewne w najbliższym czasie się to nie uda. Musze przestać o tym na razie myśleć skarciłam się w duchu. Teraz są ważniejsze rzeczy czyli przemyśleć kim naprawdę jest Miyavi.
Po paru godzinach wyszłam z nowym nabytkiem : bluzką z różą , krótkimi spodenkami, glanami i torebką na złotym łańcuszku. Było około 14 więc czym prędzej popędziłam na autobus żeby dostać się do domu. Dotarłam na przystanek ale okazało się, że spóźniłam się o 5 minut, a na następny autobus musiałam czekać pół godziny. Więc postanowiłam pójść na następny przystanek autobusowy. Nagle zadzwonił do mnie zastrzeżony numer, nie odebrałam. Stwierdziłam że jak chce pogadać to niech nie dzwoni z zastrzeżonego. Rozbolała mnie głowa ale nie miałam zamiaru odwoływać spotkania z kimś kto... Podoba mi się. Nagle ktoś na mnie wpadł.
- Patrz jak leziesz ! Już drugi raz ktoś na mnie wpada tego dnia- wrzeszczałam podnosząc się z ziemi.
- Um... Przepraszam...- powiedział chłopak w kapeluszu który zasłaniał mu oczy. " To jakaś sekta. Jeden ma zasłonięte usta drugi oczy..." pomyślałam poirytowana. Przyjęłam rękę chłopaka który pomógł mi wstać.
- Jestem
- Chodzę, zwiedzam itd. A ty ? Dawno się nie widziałyśmy Chiku
- Bywa... Zapraszam cię na kawę opowiemy sobie o wszystkim-powiedziałam rozpromieniona do rudowłosej dziewczyny której tak szczerze zawsze zazdrościłam wyglądu.
- Chętnie.. Ale ja i mój mąż jesteśmy tu tylko na chwilę.
-Masz męża ?- spytałam z niedowierzaniem
- Tak. Pamiętasz może Yunoko ?-spytała z lekkim zmieszaniem
- Tak . To ten co cię gnębił prawda ?
- Tak. On jest taki super no, no to pa pa skarbie- powiedziała i odeszła a ja poczułam sie naprawdę samotna. Powędrowałam do Housa. Trochę mnie to zdziwiło, że moja przyjaciółka wyszła za mąż się w tak młodym wieku. Ale to jest nieważne bo i tak jej zazdroszczę tego szczęścia. Może i mi w końcu uda się znaleźć tą właściwą miłość.Ale zapewne w najbliższym czasie się to nie uda. Musze przestać o tym na razie myśleć skarciłam się w duchu. Teraz są ważniejsze rzeczy czyli przemyśleć kim naprawdę jest Miyavi.
Po paru godzinach wyszłam z nowym nabytkiem : bluzką z różą , krótkimi spodenkami, glanami i torebką na złotym łańcuszku. Było około 14 więc czym prędzej popędziłam na autobus żeby dostać się do domu. Dotarłam na przystanek ale okazało się, że spóźniłam się o 5 minut, a na następny autobus musiałam czekać pół godziny. Więc postanowiłam pójść na następny przystanek autobusowy. Nagle zadzwonił do mnie zastrzeżony numer, nie odebrałam. Stwierdziłam że jak chce pogadać to niech nie dzwoni z zastrzeżonego. Rozbolała mnie głowa ale nie miałam zamiaru odwoływać spotkania z kimś kto... Podoba mi się. Nagle ktoś na mnie wpadł.
- Patrz jak leziesz ! Już drugi raz ktoś na mnie wpada tego dnia- wrzeszczałam podnosząc się z ziemi.
- Um... Przepraszam...- powiedział chłopak w kapeluszu który zasłaniał mu oczy. " To jakaś sekta. Jeden ma zasłonięte usta drugi oczy..." pomyślałam poirytowana. Przyjęłam rękę chłopaka który pomógł mi wstać.
- Jestem